Przeskocz do treści
Stres, który buduje, nie niszczy | RealizujMY się

Ból głowy, napięcie w karku, przyspieszone tętno, gonitwa myśli, to pierwsze skojarzenia, jakie przychodzą nam do głowy, gdy słyszymy słowo „stres”. Od dziecka uczymy się, że to wróg, którego należy unikać za wszelką cenę. Ale co, jeśli ta historia ma zupełnie inny koniec? Amerykańska psycholożka zdrowia Kelly McGonigal w książce „Siła stresu. Jak stresować się mądrze i z pożytkiem dla siebie” (oryg. The Upside of Stress) pokazuje, że stres nie musi być toksyną, która niszczy nas od środka może być energią, która nas mobilizuje, rozwija i pomaga osiągać cele.

Czym jest stres według McGonigal?

W tradycyjnym ujęciu stres to reakcja organizmu na sytuacje trudne, wymagające, zagrażające, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Ciało przygotowuje się wtedy do działania: serce bije szybciej, oddech staje się płytszy, rośnie poziom kortyzolu i adrenaliny. Długotrwały stres może jednak prowadzić do chorób serca, depresji czy wypalenia zawodowego  i właśnie te konsekwencje są zwykle nagłaśniane.

McGonigal nie zaprzecza, że stres może być szkodliwy. Natomiast zwraca uwagę na coś zaskakującego: to nie stres sam w sobie jest groźny, lecz przekonanie, że jest on niebezpieczny. W przytaczanych badaniach osoby doświadczające wysokiego poziomu stresu, ale postrzegające go jako zjawisko pozytywne, żyły dłużej i cieszyły się lepszym zdrowiem niż te, które miały mniej stresu, lecz uważały go za groźnego wroga.

Stres dawniej i dziś

Przez miliony lat stres pełnił jedną podstawową funkcję: miał nas przygotować do walki lub ucieczki. Kiedy praprzodek stawał oko w oko z dzikim zwierzęciem, przyspieszone tętno, szybki oddech i przypływ adrenaliny zwiększały szansę na przetrwanie. Ta reakcja, nazywana odpowiedzią „walcz albo uciekaj” była ewolucyjnie niezbędna.

Dziś jednak rzadko stajemy w obliczu bezpośredniego zagrożenia życia. Zamiast drapieżnika mamy… mail od szefa, opóźniony remont mieszkania, korki w drodze do pracy, głośnych sąsiadów czy nawet planowanie wakacji (bo przecież trzeba zdążyć z rezerwacjami, dokumentami i bagażami). Choć realne ryzyko jest niewielkie, nasz mózg reaguje tak, jakby od tego zależało przetrwanie.

Problem polega na tym, że ciało uruchamia tę samą lawinę reakcji fizjologicznych co w czasach, gdy walczyliśmy o życie. A jeśli takich „nowoczesnych” stresorów jest wiele i trwają długo, organizm może nie mieć czasu na powrót do stanu równowagi. To właśnie dlatego zmiana sposobu myślenia o stresie jest dziś tak istotna, pozwala odciążyć ciało, nie odcinając nas od mobilizującej energii, którą stres wciąż może nam dać.

Zmień myślenie – zmień ciało

Autorka proponuje rewolucyjną zmianę: zamiast walczyć ze stresem, nauczmy się z niego korzystać. Jej zdaniem stres może wzmacniać poczucie własnej wartości, odporność psychiczną, budować więzi społeczne i podnosić motywację. Klucz tkwi w interpretacji.

Przykład? Kiedy serce bije szybciej, dłonie się pocą, a oddech przyspiesza, możesz uznać, że „panikujesz” lub… że organizm mobilizuje się do działania. To ta sama reakcja, którą sportowcy czują tuż przed startem, a artyści przed występem. Zmiana sposobu interpretacji sygnałów z ciała potrafi realnie wpłynąć na to, jak reaguje nasz mózg i jakie decyzje podejmujemy.

Trzy sposoby, jak mądrze się stresować

1. Zmień nastawienie – potraktuj stres jako wyzwanie, nie zagrożenie. Gdy czujesz napięcie, powiedz sobie: „To znak, że mi zależy i że jestem gotowy podjąć działanie”. Zamiast „uspokój się” mów sobie „poradzę sobie”.

2. Poczuj więź z innymi – stres uwalnia m.in. oksytocynę, hormon sprzyjający zbliżaniu się do innych. Szukanie oraz dawanie wsparcia w trudnych chwilach może wzmocnić relacje i poczucie wspólnoty.

3. Znajdź sens – nadaj stresującym wydarzeniom znaczenie. Jeśli widzisz w nich lekcję lub krok w stronę ważnego celu, stres staje się mniej destrukcyjny, a bardziej konstruktywny.

Czy to działa?

Badania, na które powołuje się McGonigal, pokazują, że osoby uczące się nowego podejścia do stresu rzadziej zapadają na choroby, mają wyższą odporność psychiczną i poczucie sensu życia. Co istotne, zmiana ta nie wymaga lat terapii. To proces małych kroków, polegający na systematycznym ćwiczeniu nowego myślenia.

Podsumowanie – stres jako sprzymierzeniec

McGonigal nie twierdzi, że stres jest zawsze dobry. Natomiast pokazuje, że możemy nad nim panować w większym stopniu, niż sądzimy. Zamiast traktować go jak nieuniknione zło, możemy zadać sobie pytania: Czego mnie uczy? Jak może pomóc mi wzrastać?

Mądre stresowanie się nie oznacza unikania trudnych emocji oznacza ich akceptację i wykorzystanie w zgodzie z własnymi wartościami. Wtedy codzienne wyzwania przestają nas przytłaczać, a zaczynają nas wzmacniać. Bo stres, jeśli nauczymy się z nim współpracować, może nie tylko przestać niszczyć – może zacząć budować.

Link do wystąpienia na YT

Autorka: Agnieszka Sukiennik