Gdy jedna rozmowa otwiera nowe drzwi
Czasem jedna rozmowa wystarczy, żeby wszystko się zmieniło.
Jedno spotkanie, jedno dobre pytanie, jedna osoba, która zobaczy w Tobie potencjał, a nie „braki”.
Podczas naszych Targów Pracy takie historie dzieją się naprawdę. Poniżej dzielimy się autentyczną historią uczestnika – pana Szymona, który po udziale w Kongresie zrobił ogromny krok w swojej karierze i dziś może mówić o realnym sukcesie zatrudnienia. Za jego zgodą oddajemy mu głos, bo najlepiej pokazuje, dlaczego warto być z nami: na żywo, przy stoiskach, w rozmowie.
Jeśli zastanawiasz się, czy obecność na stacjonarnych Targach Pracy ma sens… to ta historia jest właśnie dla Ciebie.
Przez ostatnie kilka lat pracowałem w różnych miejscach: począwszy od portierni, przez gastronomię, na magazynie kończąc. Kiedy uznałem, że czas zmienić pracę na bardziej umysłową, zderzyłem się ze ścianą. Zdałem sobie sprawę, że prócz braku doświadczenia, nie mam pewności co tak naprawdę jest pożądane na takim stanowisku. Mimo wymagań widniejących na ogłoszeniach, w rzeczywistości często okazywało się, że rekruter oczekiwał jeszcze dodatkowych kompetencji, których nie ujął w ofercie. Dodatkowo nie pomagał fakt, że na rozmowach rekrutacyjnych nie potrafię się wysłowić i obronić swojej wiedzy. Rodziło to pewien dysonans i sprawiało, że czas poszukiwania pracy znacząco się wydłużał.
3 grudnia 2025 roku zdecydowałem się wziąć udział w Wirtualnych Targach Pracy. Spotkałem tam pracodawców (i ich przedstawicieli) z całej Polski, otwartych na zatrudnienie OzN. Jest to o tyle istotne, że poza ofertami pracy, mogłem tam również porozmawiać z osobami, które oprócz tego, że zajmują się rekrutacją na konkretne stanowiska, to skonsultowały moje CV, pomogły zwiększyć widoczność profilu na Linkedinie i zdradziły na co w szczególności zwracają uwagę podczas selekcji kandydatów. Podpowiedzieli jakie kompetencje będą wymagane w przyszłości, jeśli zamierzam się rozwijać w określonym kierunku. Coś na co nie ma czasu ani przestrzeni na rozmowach kwalifikacyjnych, tu miałem prosto z pierwszej ręki. Z każdym można było się umówić na osobne spotkanie online, co stwarzało dogodne warunki dla osób nie czujących się za dobrze w tłumie.
Na jednym z nich spotkałem się z rekruterką z mBanku. Porozmawialiśmy chwilę i uznałem, że to dobry moment, aby wspomnieć o nieukończonych studiach, bo nigdy wcześniej tego nie robiłem i byłem ciekaw reakcji. Zdziwiłem się kiedy zareagowała pozytywnie. Wytłumaczyła mi, że są to dwa lata doświadczenia, a nie porażki i zachęciła do aplikowania do nich na staż. Po dwóch tygodniach odezwały się z konkretną ofertą z Wydziału Rozliczeń. Zaprosiły mnie na rozmowę, zrobiłem dobre wrażenie na przełożonej i po dopełnieniu formalności, podpisaliśmy umowę.
Uważam, że warto chodzić na Targi Pracy zarówno stacjonarne, jak i zdalne, ponieważ osoby poszukujące pracy, już swoja obecnością przy stoiskach dają znać pracodawcom, że sami wychodzą z inicjatywą. Jeśli damy im możliwość poznania nas trochę bliżej, będąc przy tym szczerym, to może się okazać, że dadzą nam szansę. Wydaje mi się, że w przypadku OzN najtrudniej jest właśnie z początkowym zaufaniem. Wierzę, że gdy trafimy na właściwe osoby, to zauważą, że dzięki niepełnosprawności jesteśmy wytrwali i potrafimy myśleć nieszablonowo. Czego Wam jak i sobie życzę 🙂
Autorka: Weronika Tokarska